Czego się bałam, kiedy miałam nerwicę
Tym wpisem chcę Wam (i sobie) pokazać, jak wielu i jak (również) absurdalnych rzeczy można się bać, kiedy jest się w stanie lękowym. Ma to również zobrazować, że mimo ogromu lęków, da się wyjść z zaburzenia. I nie, nie śmieszy mnie to teraz, jest to dla mnie nadal bardzo przykre. Bo wiem, że bać się można dosłownie WSZYSTKIEGO. Kolejność przypadkowa. 1. Ponieważ mój drugi epizod zaczął się od odwodnienia organizmu podczas biegania (można o tym przeczytać w pierwszym wpisie), panicznym strachem napawało mnie wszystko związane z tym napadem, czyli: bieganie (w ogóle wszelki wysiłek fizyczny), upał (bałam się lata, gorących dni), oddalanie się od miejsca bezpiecznego (domu), bo to przydarzyło się w parku i wymiotowania (bo było to związane z odwodnieniem, ja miałam bulimię, ale to temat na osobny wpis). 2. Bałam się, gdy tylko coś zaczynało mnie boleć, swędzieć, mdlić, itp. Uważałam, że to na pewno objaw po...